Stadion Miejski we Wrocławiu. Godzina 18:30. Z głośników leci już muzyka, a ja ... stoję przed bramką i tłumaczę sprawę z biletami. W jednej bramce ich nie odczytuje czytnik i trzeba było iść 1 kilometr do innego wejścia tylko po to , aby znowu były problemy... Polska.
Gdy już pani z ochrony poczuła solidarność jajników weszłam na płytę. Od razu zaliczyłam pierwsze oświadczyny ... Paweł Aleksandrze zaręczał ,że ją chce do końca życia. Słodkie i odważne. Na scenie chwilę po oświadczynach zagrała Sylwia Grzeszczak ,a następnie James Arthur. I tu przyszedł szok. Z fajnego prostego wokalisty show-biznes zrobił kolejną zabawkę. Lubię jego barwę głosu i to w jaki sposób wykonuje niektóre utwory, ale nie dajmy się zwariować. Facet był normalny, a teraz ... zmienił się. Smutek i ból. Po Arthurze na scenę wyszło AlphaVille <3. Zaczął padać deszcz ,ale nikomu to nie przeszkadzało w tańczeniu. I tu znowu miejsce miały kolejne zaręczyny. Tym razem z loży VIP. Po tym urokliwym wydarzeniu na scenę wkroczył James Blunt.Wykonał utwory z płyty "Moon Landing" i nie tylko. Było czadowo!
Jedynie prze przeciągający się powrót do domu w deszczu nabawiłam się chrypy, ale kto by na to patrzył...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz