Złote myśli

" Wpatruj się w niebo i śpiewaj z radości, gdyż słońce otula Cię ciepłem i opromienia światłem - za darmo" ~ Phil Bosmans

wtorek, 28 października 2014

Ja to mam szczęście ...

Dopadła mnie choroba XXI wieku, a imię jej - BRAK INTERNETU. Wydaje się to absurdalne, ale pomimo wszelkich starań nie udało mi się naprawić kabla sieciowego. Próbowałam już chyba wszystkiego.
Rozmawiałam z routerem. Na to bezwzględne, podłe pudełko nie działają żadne miłe słówka. "No proszę, zadziałaj, włącz tą lampkę, daj mi żyć. Kochanieńki, daj mi porozmawiać na skype. Daj mi sprawdzić Gmail. Prooooszę." Gdy łaszenie się nie pomogło, wkroczyłam na poziom rozkazywania i gróźb. "Już, teraz, tu, natychmiast ! Włącz się! Bo jak powiem mamie to zobaczysz! Już ona pójdzie z tobą do salonu, już oni wymienią cię na lepszy i nowszy model! Oj, popamiętasz!" Nastepnym etapem było przeklinanie i bicie routera czym popadnie. (Tu nie zacytuję, gdyż dziewczynie nie wypada.)
Molestowałam przycisk włącz/wyłącz. Było to moje hobby przez godzine lub dwie. Łudziłam się, że mój zmysł techniczny nie zawiedzie. Myliłam się.
Płakałam. Siedziałam na podłodze przed routerem i płakałam myśląc ,że to coś pomoże. Liczyłam, że zagram mu na emocjach. Ale on był twardy ...
Naskarżyłam mamie. Nie jestem z siebie dumna, ale ta metoda działała 
(w przedszkolu i podstawówce). Powiedziałam jej, że ten wredny dziad, router, mnie robi w balona i nie mogę nawet poczty sprawdzić. W ten sposób osiągnęłam swój cel. :)
Zmieniłam router. Osiągnęłam swoją wiktorie. Pozbyłam się tego parszywca w zamian za piękny, nowy działający internet bezprzewodowy.
Żegnaj kablu sieciowy. Adios.

1 komentarz: